Na szczęście na stole leży paczka papierosów. Wyszłam pod tyłu z budynku.
jeden papieros drugi, trzebi, piąty, i cała paczka.
-Czemu nie zostawiłaś mi jednego?
Ktoś się mnie zapytał.To był Zayn.
-Masz.
Powiedziałam mu i podałam zaczętego papierosa. Pociągnął i oddał mi.
-Mogłeś całego spalić.
-Czemu wypaliłaś całą paczkę?
-Problemy.
Powiedziałam jednym słowem i odwróciłam się do niego tyłem.
-Jakie?
Zapytał łapiąc mnie za biodra i podpierając brodą o móje ramię.
-Przeróżne.
-Miłość co nie?
-A żebyś wiedział.
-Tak myślałem.Kochasz Harry'ego prawda?
-Ale w jakim sensie?
-Bez udawania.
-Tak.
Powiedziałam i poleciała mi jedna łza z oka.
-Nie płacz.
-Nikt mnie rozumiesz.
-Rozumiem.
-Ale mi tez zależy na kimś innym.
Spojrzałam mu w oczy. On był zmieszany.
-Naprawdę?
Pojawiła się mała iskierka z nadzieją w oku.
-Tak.; I wiesz kto to.
Powiedziałam i odwróciłam się wspowrotem.
-Też mi na tobie zależy.
Powiedział Zayn i obrócił mnie. Uśmiechnęłam się i on wpił się w moje usta.To oczywiste że to odwzajemniam.
Oczami Justin'a.
Wycbodfzimy z Harry'm tylnym wyjściem a tam widzimy Vicky i Zayn'a cąłującxych się. Jednak miałem troch.ę racji. A Harry? On. Jest wściekły. Ciekawe.
-Okey może ja pójdę.
Wyszeptałem i pobiegłem do Miley. Oczywiście nikomu tego nie powiem.
Oczami Loli.
Powiedźcie czemu ja go kocham? Czemu?!?! Po zakończeniu całowania przytuliliśmy się.
-Zalezy mi na tobbie.
Powiedział.
-Mi na tobie tez.
-Ale.
-Kiedy indziej się dowiemy.
Od razu wiedziałam że chodzi mu o Harry'ego. Oderwałam się od Zayn'a. Pocałowałam go i wróciłam do miejsca w którym siedziałam.
-I jak tam?
Zapytałam cała zadowolona do Harry'ego.
-A wszystko okey.
-To dobrze.
Oczami Harry'ego.
Vicky zaczęła się przybliżać pociągnąłem ją za sukienkę i wtopiłem się w jej usta. Za całe pochłonięte ustami Zayn'a. Skąd to wiem. Bo z dwa razy musiałem się z nim całować. Czuję że Vicky się uśmiecha.
-Coś się stało kochanie.
Zapytała w 100% udawanie, odrywając się odemnie. Dziwnie zawsze mówi do mnie tak milej jak jesteśmy w miejscach publicznych.
-Nic słońce.
Powiedziałem i wyszliśmy wszyscy z budynku. Przyciągnąłem ją do siebie i objąłem ją w biodrach. Uśmiechnęła się i to nie sztucznie.
Oczami Loli.
Odwróciłam głowę i spojrzałam na Zayn'a z uczuciem nie do opisania. Nagle stado fanek zaczęła krzyczeć.
-To prawda że Vicky zdradza cię z Zayn'e.
-Zayn kochasz Vicky!??
I takie typu pytania. Spojrzałam na Zayn'a z przeprosinami a on się tylko uśmiechnoł
-Co to było?I ty mi tu nie wmawiaj że nie zdradzasz Harry'ego,
-Co cie to interesuje co robię.Kocham Harry'ego najmocniej na świecie a Zayn jest bliskim przyjacielem...
-Do łóżka prawda?!!
Krzykneła prserywając mi jedna fanka. Popłynęła mi łza po policzku. Harry ją otarł. I przybliżył swoją twarz do mojego ucha.
-Mam nadzieje że to nie prawda.
Spojrzałam na niego z złością.
-A co cie to interesuje.
Powiedziałam już w domu. Szybko nam zejeło wrócenie.
-Ale o co ci chodzi.
-To nie twoje interesy. Nie wpieprzaj się w moje życie.
-Ej no.Zakochani udawanie a może nie przestańcie. Dzisiaj wyjeżdżamy wszyscy oprócz ciebie Viki i Zaya'a.
Pochyliłam głowę na dół wlepiając wzrok w moje szpilki i uśmiechnęłam się. Zapewne teraz pytanie czemu. Bo chcę ''to'' zrobić z Zayn'em. Na prawdę kocham Harry'ego ale chce stracić dziewictwo z Zayn'em. Sama nie wiem czemu po prostu chce. Wbiegłam do swojego pokoju w którym na stoliku leżała niezła sumka. Paul zostawił mi kasę Schowałam ją do portfela. Duży mam portfel tak naprawdę xD. Włożyłam go do szafki z której wypadła paczka prezerwatyw. Zapomniałam o nich. Ale dzisiaj się przydadzą. Zdjęłam sukienkę i szpilki. Położyłem je na łóżku. Tera prysznic. Po prysznicu i posmarowałam się balsamem. Założyłam dzisiejszą bieliznę tylko zmieniłam bokserki na takie same. I szlafrok który jakimś cudem zabrałam ze sobą. Szlafrok oczywiście czerwony. Zeszłam na dół. Oczywiście papierosy na pierwszym miejscu. Wyszłam na taras i zapaliłam jednego. Wróciłam do mieszkania. Nalałam sobie soku pomarańczowego i wypiłam go za jednym duszkiem.
-Pojechali już.
Odezwał sie Zayn a mi spadła szklanka.
-Tak.
Zaśmiałam się.
-Wystraszyłem cię co nie?
-A żebyś wiedział.
Posprzątałam szybko i usiadłam na krześle.
-Mam taka trochę nniekomfortowa sprawę do ciebie.
Powiedziałam.
-Słucham cię.
Zayn usmiechnął się szeroko. Dogadujemy się bez słów.Chciałam powiedzieć o co mi chodzi ale przerwał mi.
-Zgadzam się.
-Naprawdę?!
-No tak. Wiem że to dla ciebie ważne i chcesz to zrobić ze mną. Z wyjątkową osobą dla ciebie.
-Kurwa jaki ty mądry. Aww.
Wstałam chciałam wsiąść peta ale Zayn przycisnął mnie do ściany i zaczęliśmy się całować. Wiem że chłopaków nie będzie. I się cieszę. Zanim się obejrzałam zdjął ze mnie mój szlafrok i z siebie spodnie, bejsbolówkę i bluzkę. Ciuchy są porozrzucane po całym domu. Szybko znaleźliśmy się w moim pokoju.
-Chcesz...
Przerwałam mu.
-I to bardzo.
Odpowiedziałam. Zaczął mnie całować i delikatnie we mnie wchodzić. Trochę zabolało ale jestem silna. Owinęłam swoje nogi wokół jego bioder. Zayn jest niesamowity. Tylko jest problem. Ja go nie kocham tak jak Harry'ego. Zayn też jest dla mnie ważny. Ale jak Harry mnie dotknie, pocałuje to mam dreszcze, przyjemne i motylki w brzuchy. Trochę mnie to męczy.W sensie to co robię teraz z Zayn'em. Wyszedł ze mnie i położył się koło mnie. Wtuliłam się w jego tors i zasnęłam.
Oczami Zayn'a.
Nie wiem dlaczego ale Vicky ona jest taka tajemnicza. Teraz śpi sobie w moich ramionach. Kocham ją. Mam wszystkie dolegliwości zakochania. Ale jest kolejny problem ona. Ona raczej mnie nie kocha. Widze jak patrzy się na Harry'ego. Nie rozumiem trochę jej logiki. Ale wiem że ona nie chce źle. Odpłynąłem. Zasnąłem...
Oczami Louis'a.
-Ej no!
Zawowałem jak Paul się rozłączył.
-Co?
odezwał się Niall.
-Jutro mamy samolot! Paul'owi się pomyliło.Wracamy.
Powiedziałem i wszyscy cofneleśliśmy się. Po 5 minutach byliśmy pod domem.
Oczami Harry'ego.
Weszliśmy do domu. Ciuchy porozwalane. Jak to!?!?
-Czy mi się wydaje czy..
Zaczoł Liam.
-Na to wygląda.
-O kurwa.
Powiedział Louis i spojrzał się na mnie z współczuciem. On tylko wie że się w Vicky naprawdę zakochałem. Reszta raczej też to zauważyła.
Oczami Harry'ego.
Nie,nie,nie.! odpędzam wszystkie złe myśli. Wszedłem po cichutku do pokoju Vicky. A ona. Ona tam leży wtulona w Zayn'a z uśmiechem na twarzy i Zayn tak samo. Nie to nie możliwe Szybko do pokoju muszę Weszlem do pokoju usiadłem na parapecie i teraz lecą mi łzy. To boli bardzo. Jak jej pokazywać że mi na niej zależy. Może?No tak! W domu naszym domu muszę jej dawać znaki! Tak. Strzał w dziesiątkę Harry.Ale ona i Zayn. Ygh. Znów humor mi się popsuł.
-Harry.
Usłyszałem szept Louis'a.
Przepraszam za błędy i że tak późno dodaje. Karę mam i dlatego...