niedziela, 23 grudnia 2012

#.6.

-Harry przykro mi.
Powiedział Louis i przytulił się do mnie.
-Wiem muszę jej dawać jakieś znani,ale wszystko spieprzyłem w sklepie. 
-Uwierz w siebie. 
Powiedział Lou i wyszedł z mojego pokoju. Dam radę,muszę. Położyłem się na moim łózko i zasnąłem.

Oczami Vicky.

Obudziłam się i spojrzałam się na Mulata. Wiem że źle robię. Czemu czuję naleśniki? Może oni wrócili. 
-Zayn.
Zaczęłam szturchać Zayn'a i mówić jego imię.
-Okey już nie śpię.Coś się stało?
-Lepsze czy gorsze?
-Gorsze.
Odpowiedział z zapytaniem.
-Wiem że źle robię ale nie mogę z tobą być. Ciesze się że zrobiłam to z tobą, ale ja kocham bardziej Harry'ego.
-Rozumiem a lepsze?
-Chłopacy wrócili.
-Naprawdę? A no tak czuć naleśniki to Liam.
-Okey.
Zayn pocałował mnie chyba ostatni raz mocno i zachłannie i długo. Wzięłam prysznic po mnie Zayn i ubrałam się w czarna bejsbolówkę,biała bluzkę, czarne rurki i białe vansy. Do tego pomalowałam rzęsy czarnym tuszem i nałożyłam fluid na twarz. Okey wszystko gra. Zeszłam powoli na dół. Weszłam do kuchni i wzięłam szklankę i wlałam sobie wody z kranu.
-Możesz wsiąść nie jestem na ciebie zły.
-Okey.
Powiedziałam i wzięłam dwa naleśniki do ręki i poszłam do swojego pokoju, Zamknęłam go na klucz. Wzięłam moją ulubiona książkę i zaczęłam czytać. Naleśniki dobre były ale starczy mi już.

                                                              ...
 Tak się zachłonełam w tej książce że nie zauważyłam a jest już 15. Ale skończyłam ją czytać. Wzięłam 200 funtów i wyszłam z mieszkania narzucając na siebie  cienką kurtkę. Blask fleszy całkowicie mnie oślepił. O mało co nie zleciałam ale ktoś mnie złapał.
-Nie bój się kochanie
Usłyszałem ten zniewalający głos. Uśmiechnęłam się do niego i Harry pomógł mi stanąć na równe nogi. Złapał mnie za rękę i poszliśmy dalej.
-Nie musiałeś.
Powiedziałam.
-Wiem ale chciałem.
-Niech ci będzie.
Odpowiedziałam i weszliśmy do sklepu. Puściłam jego dłoń i wzięłam koszyk. Szybko poszłam do regału z kosmetykami. Wzięłam płyn do demakijażu, puder do jasnej cery i waciki. Dalej wzięłam doładowanie za 50 funtów i poszłam do kasy.
-120 funtów.
Powiedziała kasjerka już chciałam podać jak Harry dał należną sumę. Spojrzałam się na niego krzywo.
-jesteś moją dziewczyną nie pozwolę ci płacić jak jestem z tobą.
Uśmiechnął się słodko i wtopił się w moje usta. Czuje się jak w niebie. Kocham go.


Od dzisiaj będą troszkę krótszę rozdziały.
Myślę że podoba wam się.

2 komentarze_= next 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz