niedziela, 14 października 2012

#.3.

Wszystko wywaliłam z kosmetyczki na środek łazienki. Zapomniałam wspomnieć że też mam swoje 4 ręczniki. jeden mały i jeden duży schowałam do szafki a mały i duży powiesiłam. I tak wszystkie kosmetyki itp.. Zajeło mi to 5 minut. Szybko co nie? Okey teraz garderoba? Co mam garderobę!? Ale fajnie. Piękna, duża.Zajebiście! Okey na wieszaki bluzki, sweterki itp.. Piżama na półeczkę , buty. O nawet miejscówka na kosmetyki i biżuterie i lustro wielkie i małe. te małe to do makijażu. Ale super! Musze kupić jeszcze raz te same kosmetyki haha. O masakra. To jest piękne. 20 minut. uff. W końcu mogę do nich zejść  W końcu mogę się  czuć jak u siebie!? Racja! Okey. Siadamy na barierkę .
-Ale zajebiście.
Powiedziałam schodzić. Zjechałam z  schodów z barierki czy jak to tam xD.
-Co ty wyprawiasz dziewczyno?
Zapytał się Harry.
-A nic. Mogę się czuć jak u siebie prawda?
Zaczęłam śpiewać LWWY chłopaków. Kompletnie nie umiem śpiewać ale i tak to robiłam. Tańcząc wkroczyłam do kuchni. Wyjmuje butelkę wody niegazowanej.Okey czas się zamknąć. Moje śpiewanie ucichło. Wkraczam do salonu. Wszyscy w brechta. A czemu. Oczywiście ze mnie! Usiadłam pomiędzy Zayn'em a Harry'm.
-Hello Zayn.
Powiedział wtapiając się w jego oczy.

Oczami Harry'ego.

Chyba szlak mnie zaraz trafi. Może to dziwne ale zakochałem się w Vicky. A ona i Zayn ciągle się na siebie patrzą. Jak ja mam się z nią całować itp na dworzu a ona by w domu ciągle z nim była.
-Gramy w butelkę!
Krzyknęła nagle.
-Okey.
Odpowiedzieliśmy. Lola wypiła do końca wodę i usiedliśmy w kółko.
-Okey kto zaczyna?
-Ja!!
Zaczął wydzierać się Niall. Wziął butelkę wypadło na Zayn'a.
-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie odpowiedział.
-Pocałuj Harry'ego?
-What?
krzyknąłem. Mam się całować z osobą która chce mi odbić laskę o nie!.
-Dawać! Albo będziecie musieli całować z z Vicky.
O taki obrót mi pasuje!
-Chcemy z nią..
Krzyknąłem a ze mną Zayn?
-Co?
Zapytałem.
-Dobra to się robi dziwne..
Powiedział Louis.

Oczami Loli.

O co tu chodzi?
-Dobra całujecie ją i koniec pierwszy Zayn!
Znów krzyknął Niall. Zayn usiadł koło mnie złapał moją twarz w swoje dłonie i zaczął całować odwzajemniam to oczywiście. Całuje mnie tak delikatnie a zarazem jak opętany. W końcu ja przestałam. Zayn się do mnie uśmiechnął i usiadł koło Harry'ego.
-Teraz ty bystrzaku.
Powiedział. Harry podszedł do mnie i pocałował. Czułam ciepło, motylki w brzuchy i przyjemny dreszcz. Boże ja kocham Harry'ego.! A on mnie? raczej tak bo trochę si wkurzył z tym wszystkim.  Odkleił się odemnie i graliśmy dalej. Raz Niall musiał pocałować Zayn'a, były też przytulasy.
-Okey Vicky.
Zaczął Louis. Chyba wierzył że wybiorę wyzwanie.
-Prawda.
-Ahh! Dobra jesteś w kimś aktualnie zakochana.
-Tak.
Powiedziałam patrząc się na niego obojętnie tak jak zawsze.
-Okey. Kręcisz.
Butelka zatrzymała sie na Harrym. Ona zaczęli mnie  rozszmieszać i wszystko. Śmieje się i śmieje.
-Wyzwanie.
Ciągle chodziło mi po głowie żeby mnie pocałował.
-Pocałuj mnie to znaczy yy ,,e,e.
Speszyłam się. Wszyscy się patrzą na mnie jak na innego człowieka. Co zrobić?
-O co wam chodzi?
-O nic.
Powiedział Niall odrywając odemnie wzrok. Co robić.. Kurwaa!!???
-Przepraszam.
Powiedziałam i wbiegłam do swojego pokoju. Boże jaka ja głupia. Dobra żeby zapomnieć listę zakupów muszę zrobić. No to tak:
1.Tonik.
2.Cień lekko złoty.
3Lakier bezowy.
4.Prezerwatywy.:P
Wiem że to dziwne ale się przydają.
5.Paczka papierosów.
6. Pepe Pan Dziobak full cap.
7.Chipsy x8.
8.Frugo x20.
Okey gotowe. Przebrać się trzeba. Dobra więc bejsbolówka niebieska, czarne rurki niebieski full cap i czarna bluzka i niebieskie vansy. Kasa do kieszeni telefon też i lista.
-Jak coś wychodzę.
Powiedziałam zaglądając do salonu. Wszyscy się na mnie patrzyli. Z mieszana miną wyszłam. Sklep jest niedaleko. Wow. Centrum handlowe. Ciekawie się zapowiada. Kosmetyki najpierw. Okey w koszyku już jest lekier do paznokci beżowy, lakier do włosów, cień i tonik. Starczy. 60zł. Jak ja kocham zakupy. teraz obczajmy supermarket. Okey prezerwatywy, papierosy, frugo x10,chipsy x8.
-Ile płacę?
-198 złotych.
-Proszę.
Powiedziałam podając 200zł.
-Proszę zatrzymać.
-Dziękuje.
Powiedziała kasjerka i odeszłam. Szlak sznurówka mi się rozwiązała.
-Po co ci tyle tego wszystkiego.
Podskoczyłam zakrywając prezerwatywy.
-Co?
-I tak widziałem.
Uśmiechnął się do mnie.
-No co chce korzystać z życia.
-Tak. A właśnie. Nie zrobiliśmy tego co chciałaś jak graliśmy w butelkę.
Boże sam Harry proponuje mi pocałunek.
-Ale tak jak udawana para czy na poważnie?
-Poważnie?
Zapytał i wtopił się w moje usta. Odwzajemniałam. Stado fanek stało koło nas.
-O boże Harry ma dziewczynę.
Jedna się wydarła.
-Patrzcie a jego dziewczyna chowa prezerwatywa aaaa.
Zaczęły wszystkie krzyczeć a ja się po prostu śmieje.
-Jak się nazywasz ?
Zapytała jedna.
-Vicky a ty?
-Jak ślicznie ja też!
-Fajnie wiedzieć.
-Ja porywam moją dziewczynę paa.
Powiedział Harry łapiąc mnie za rękę i drugą wziął reklamówkę.
-Udawany był ten pocałunek co nie?
Zapytałam się.
-A jak powiem że naprawdę tego chciałem?
-Coo?
-No tak. Nie powtórzy się to więcej.
Pwiedizał to czego się obawiałam.
-Ale nie powtórzy się to że z własnej woli tak?
-Tak.Tylko i wyłącznie na przymus będę to robić.
-Okey.
Powiedziałam i odwróciłam głowę. Mam łzy w oczach ale nie!Musze być silna. Ciągle idę z nim za rękę  Mam ochotę zwiać przed całym światem. Odwróciłam głowę w jego stronę. Uśmiechnął się do mnie odwzajemniłam to.Nie kupiłam tego full capa. Ale teraz nie mam głowy żeby o nim myśleć.


Przepraszam za błędy. Jak coś xD.
Mam nadzieję że się podoba.
Wszytko zaczyna się rozkręcać.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz